Algorytm gustu nie ma, ale można go tresować

Ekran telefonu z publikacjami o designie i przesadną aranżacją wnętrza wyróżnioną przez algorytm

Otwieram Facebooka jako eco-design.blog. Spodziewam się interesującego wzornictwa, dobrych materiałów, współczesnej architektury i przedmiotów, za którymi stoi jakaś myśl. Tymczasem na ekranie pojawiają się meble o trudnej do ustalenia proweniencji, aranżacje ociekające złotem, pikowane ściany, lustrzane blaty i wnętrza wyglądające tak, jakby luksus próbował udowodnić swoją obecność za pomocą megafonu.

Koszmarki.

Dlaczego algorytm Facebooka pokazuje je właśnie stronie poświęconej świadomemu projektowaniu? Odpowiedź jest dość prosta: rozpoznaje temat, ale nie rozumie jakości. Widzi meble, wnętrza, dekoracje i design, po czym umieszcza je w jednej obszernej kategorii. Obok dobrego projektu ustawia więc fotel ze złotymi skrzydłami, marmurowy stolik wykonany z tworzywa i kolejną wizualizację apartamentu, którego prawdopodobnie nigdy nie zbudowano.

Algorytm nie jest krytykiem designu

System rekomendacji obserwuje nasze zachowania. Rejestruje, które publikacje otwieramy, przy jakich zdjęciach zatrzymujemy się dłużej, jakie filmy oglądamy i gdzie zaglądamy do komentarzy. Na podstawie takich sygnałów przewiduje, co może nas zainteresować. Nie wie jednak, czy patrzymy z zachwytem, czy próbujemy zrozumieć, jak mogło dojść do takiej katastrofy.

Dłuższe spojrzenie może więc stać się informacją: to jest interesujące.

W ten sposób jeden meblowy koszmarek prowadzi do następnego. Każda kolejna reakcja wzmacnia przekonanie systemu, że właśnie odkrył nasze prawdziwe upodobania. Po pewnym czasie feed zaczyna przypominać targowisko estetycznych nadmiarów, a my — zupełnie nieświadomie — uczestniczymy w jego urządzaniu.

Algorytm nie ocenia proporcji, jakości wykonania ani prawdziwości materiału. Nie odróżnia projektu subtelnego od nijakiego ani ekspresyjnego od pretensjonalnego. Doskonale rozpoznaje natomiast treści, które szybko wywołują reakcję.

Kiedy powtarzalność zaczyna udawać trend

To, co jaskrawe, przesadne i natychmiast czytelne, ma w mediach społecznościowych pewną przewagę. Złoto, połysk, monumentalna forma i wnętrze pozbawione choćby centymetra wolnej przestrzeni zatrzymują wzrok szybciej niż projekt oparty na proporcji, świetle i jakości materiału.

Dobre wzornictwo nie zawsze krzyczy. Czasem wymaga chwili uwagi, dostrzeżenia konstrukcji, rytmu splotu albo sposobu, w jaki powierzchnia zmienia się pod wpływem światła. Tymczasem feed działa szybko. Nie pyta, czy projekt jest dobry. Pyta, czy okazał się skuteczny w walce o uwagę.

Problem zaczyna się wtedy, gdy częstotliwość oglądania mylimy z powszechną akceptacją. Obraz powtarzany setki razy zaczyna wyglądać znajomo, a to, co znajome, łatwo uznać za modne. W ten sposób algorytm nie tylko pokazuje trendy, lecz także pomaga je wytwarzać. Widzialność zaczyna uchodzić za wartość, liczba reakcji za potwierdzenie jakości, a estetyczna nadprodukcja za obraz współczesnego designu.

Koszmarek powtarzany dostatecznie często nie staje się jednak dobrym wzornictwem. Staje się jedynie dobrze rozpowszechnionym koszmarkiem.

Feed jako nowe terytorium trendów

Trendy nie rodzą się już wyłącznie na targach, wystawach, w pracowniach projektantów i na stronach branżowych magazynów. Powstają również w przestrzeni pomiędzy naszymi wyborami a decyzjami systemów rekomendacyjnych. Feed stał się nowym terytorium trendów — pozbawionym granic, działającym bez przerwy i zarządzanym przez niewidzialnego kuratora.

Nie jest to kurator szczególnie wymagający. Jego zadaniem nie jest wybieranie rzeczy wartościowych, lecz takich, przy których pozostaniemy na platformie nieco dłużej. Dlatego obok projektu wynikającego z wiedzy o materiale może pojawić się efektowna wizualizacja wygenerowana w kilka sekund. Dla systemu oba obrazy należą do tej samej kategorii. Różnicę musimy rozpoznać sami.

To sprawia, że coraz ważniejszą kompetencją staje się nie tylko umiejętność wyszukiwania informacji, lecz także świadome kształtowanie własnego otoczenia wizualnego. Każde „pokaż mniej”, każde pominięcie przypadkowej treści i każda uwaga poświęcona wartościowemu projektowi stają się częścią tej pracy.

Algorytm gustu nie ma. Nie rozumie umiaru, autentyczności ani różnicy między naturalnym materiałem a jego efektowną imitacją. Potrafi jednak uczyć się naszych zachowań.

Dlatego można go tresować — konsekwentnie, cierpliwie i bez nagradzania koszmarków choćby jednym dodatkowym spojrzeniem.

Informacja o ilustracji: Wizualizacja koncepcyjna wykonana z wykorzystaniem narzędzi AI.

Atlas wzorców (10/12): ASYMETRIA

Atlas wzorców (10/12): ASYMETRIA

Dwie strony wnętrza nie muszą wyglądać tak samo, by tworzyć spójną całość. Dziesiąta karta „Atlasu…

Algorytm gustu nie ma, ale można go tresować

Algorytm gustu nie ma, ale można go tresować

Facebook wie, że interesują nas meble, wnętrza i design\. Nie potrafi jednak odróżnić dobrego projektu…