Są miejsca, gdzie człowiek jedzie po ciszę, kontakt z naturą i widoki, które przypominają, jak mały jest wobec gór.
A potem spotyka tabliczkę: „Free Wi-Fi”.
Patrząc na ten surowy, niemal księżycowy krajobraz trudno oprzeć się wrażeniu, że sygnał internetowy dotarł tutaj szybciej niż niejedna roślina. To zabawny symbol naszych czasów – nawet tam, gdzie przez tysiące lat królowały tylko skały, wiatr i chmury, dziś można sprawdzić pocztę, wrzucić zdjęcie na Instagram albo obejrzeć film o tym, jak odpoczywać od technologii.
Może jednak największym luksusem nie jest tutaj darmowe Wi-Fi, lecz możliwość wyłączenia telefonu i popatrzenia na góry.
Hasło dostępu: slow notes