Najpierw widzimy kosze. Po chwili pojawiają się oczy, ramiona, zbroja, długie włosy i miecz. Obok siedzi pies — choć właściwie także on pozostaje zbiorem dobrze znanych przedmiotów.
W pracy Olafa Breuninga nic nie ukrywa swojego pochodzenia. Kosz nadal jest koszem, a miotełka miotełką. Wystarczyło jednak zmienić ich miejsce, aby zaczęły opowiadać zupełnie inną historię.
The Princess Warrior and Her Dog! zobaczyłem w MAC/CCB w Lizbonie. To praca, przy której trudno zachować muzealną powagę. Najpierw wywołuje uśmiech. Dopiero później kieruje uwagę ku materiałom, przedmiotom i temu, jak łatwo przyzwyczajamy się do ich przeznaczenia.
Kosz nie musi pozostać koszem
Kosz służy do przechowywania, przenoszenia albo porządkowania. Jego forma wydaje się tak oczywista, że zazwyczaj przestajemy ją zauważać. Dopiero kiedy staje się fragmentem twarzy, tułowia lub zbroi, ponownie widzimy jego kształt, splot i proporcje.
Olaf Breuning zbudował swoją księżniczkę wojowniczkę i jej psa z koszy, drewnianych koralików, miotełek z piór oraz trójnogów. Nie próbuje zamaskować użytych elementów. Przeciwnie — pozwala nam je rozpoznawać.
Okrągłe koszyki stają się oczami. Podłużne formy tworzą ręce i nogi. Wyplatane pojemniki budują ciało, a drewniane elementy zaczynają przypominać broń i części kostiumu.
To wizualna układanka, w której każda rzecz zachowuje własną tożsamość, a jednocześnie przyjmuje zupełnie nową rolę.

Materiał uruchamia wyobraźnię
W tej pracy ważne jest nie tylko to, czym są wykorzystane przedmioty, lecz także ich struktura. Sploty, włókna i naturalne odcienie łączą różne elementy w jedną postać. Materiał staje się wspólnym językiem całej kompozycji.
Nie ma tu gładkich powierzchni ani doskonałej powtarzalności. Każdy kosz ma własny rytm, kolor i rodzaj wyplotu. Właśnie te różnice budują twarz, sylwetkę oraz charakter bohaterów.
Materiał nie jest neutralnym tworzywem, któremu można nadać dowolną formę i dowolne znaczenie. Jego struktura, wcześniejsze zastosowanie oraz skojarzenia stają się częścią dzieła.
Przedmiot nie zaczyna tej opowieści od zera. Przynosi ze sobą własną pamięć.

Zwyczajność jako tworzywo
Sztuka od dawna zabiera przedmioty codziennego użytku z ich naturalnego otoczenia. Po przeniesieniu do galerii możemy zobaczyć w nich coś, czego wcześniej nie dostrzegaliśmy.
W przypadku pracy Breuninga nie chodzi jednak wyłącznie o wystawienie gotowego przedmiotu. Artysta układa z wielu rzeczy nową całość. Kosze i inne wyplatane formy stają się czymś pomiędzy kostiumem, rzeźbą, scenografią i dużą zabawką.
Księżniczka jest jednocześnie monumentalna i nieporadna. Wojownicza, ale zabawna. Towarzyszący jej pies wygląda jak wierny strażnik zbudowany z wyposażenia dawnego domu.
Całość przypomina postacie powołane do życia przez dziecięcą wyobraźnię. Taką, która nie pyta, do czego przedmiot został wyprodukowany. Pyta, czym jeszcze mógłby się stać.

Projektowanie przez zmianę roli
Współczesny design często koncentruje się na tworzeniu nowych form. Tymczasem równie interesujące może być odkrywanie nowych znaczeń form już istniejących.
Nie musi to oznaczać dosłownego budowania postaci z koszy. Ważniejsza jest sama zmiana sposobu patrzenia. Wyplatany przedmiot może być pojemnikiem, ale również oprawą światła, fragmentem scenografii, strukturą ściany albo elementem instalacji. Materiał przeznaczony do jednego zastosowania może otrzymać nową rolę bez utraty własnego charakteru.
To podejście jest szczególnie aktualne w chwili, gdy coraz częściej pytamy nie tylko o wygląd nowych przedmiotów, lecz także o sens ich powstawania.
Być może projektowanie przyszłości nie zawsze będzie polegało na wymyślaniu kolejnych rzeczy. Czasem zacznie się od uważniejszego spojrzenia na te, które już mamy.
Gdzie ukrywa się trend?
Nie w modzie na kosze ani w kolejnym powrocie „naturalnych dodatków” do wnętrz. Trend kryje się głębiej: w odzyskiwaniu znaczenia przez materiał i w odchodzeniu od projektowania, które próbuje zatrzeć jego pochodzenie.
Coraz bardziej interesują nas powierzchnie, na których widać strukturę, ręczną pracę i sposób wykonania. Przedmioty nie muszą już udawać doskonałych ani anonimowych. Mogą ujawniać swój splot, konstrukcję i wcześniejszą funkcję.
Praca Breuninga powstała w 2005 roku, ale postawione przez nią pytanie pozostaje aktualne: czy naprawdę potrzebujemy wciąż nowych form, czy może powinniśmy nauczyć się inaczej patrzeć na formy, które już istnieją?
Trend nie zawsze rodzi się jutro. Czasem przez lata stoi przed nami i cierpliwie czeka, aż nauczymy się go dostrzegać.
Co sztuka widzi w zwyczajnych przedmiotach?
Widzi możliwości.
Tam, gdzie my zauważamy kosz, sztuka potrafi zobaczyć oko, zbroję albo sylwetkę psa. Nie odbiera przedmiotowi jego pierwotnej tożsamości, ale dopisuje do niej następną. Dzięki temu rzecz codzienna odzyskuje widoczność.
Księżniczka wojowniczka i jej pies nie próbują przekonać nas, że każdy zwyczajny przedmiot jest dziełem sztuki. Pokazują coś ciekawszego: że granica między przedmiotem, materiałem i opowieścią może być zaskakująco płynna.
Kosz nadal pozostaje koszem. Tyle że przez chwilę jest również księżniczką.
Olaf Breuning, The Princess Warrior and Her Dog!, 2005. Praca sfotografowana w MAC/CCB – Museu de Arte Contemporânea e Centro de Arquitetura w Lizbonie. Coleção Ellipse – Coleção de Arte Contemporânea do Estado.